Od tego czasu regularnie penetrował las w nadziei, że natrafi na jakiś ślad po zaginionych. 29 czerwca 1987 r., był to poniedziałek, kolejny raz wybrał się w głąb Puszczy Augustowskiej. W wytypowanych przez siebie miejscach kopał ponadmetrowe doły. Wieczorem natrafił na liczne ludzkie kości. Po powrocie do rodzinnej wsi powiadomił o tym sąsiadów, którzy przekazali dalej informację o tym odkryciu. Mimo że reżimowe media nic na ten temat nie mówiły, zyskało ono jednak rozgłos, głównie dzięki komunikatom zachodnich agencji prasowych. Pojawiło się w nich porównanie obławy do zbrodni katyńskiej.
Doniesienia te były nie na rękę władzom komunistycznym, dlatego zdecydowały się szybko wyjaśnić całą sprawę i przeprowadzić pośpieszną ekshumację. W trakcie badań odsłonięto całkowicie jeden grób, w którym znaleziono dziewięć ciał, i tylko częściowo drugi, ponieważ na podstawie odkopanych dwóch szkieletów i znalezionych przedmiotów, zwłaszcza blaszek identyfikacyjnych (nieśmiertelników), wyciągnięto wniosek, że są to żołnierze niemieccy.
Celowość przeprowadzenia tej pośpiesznej i niepełnej ekshumacji stała się jasna podczas konferencji prasowej rzecznika rządu PRL Jerzego Urbana, która odbyła się 21 lipca 1987 r. Obecny na niej prokurator Waldemar Monkiewicz szczegółowo omówił podjęte działania i uzyskane wyniki. Dziennikarze nie kwestionowali tych ustaleń. Bardziej jednak interesowali się samą obławą i stanem wiedzy na jej temat. Jerzy Urban odpowiedział, że „dzisiejsze władze polskie niczego w tej chwili nie wiedzą o tym, aby w przeszłości ktokolwiek w tajemniczy sposób zaginął, nie wiedzą też o tym, aby władze polskie poszukiwały i miały kogo poszukiwać”.
Pod naciskiem opinii publicznej ekshumacje powtórzono 7 sierpnia 1989 r. Pomimo odsłonięcia wszystkich szkieletów, a nawet przeprowadzenia poszukiwań pod nimi, nie udało się znaleźć śladów, które sugerowałyby, że w tym miejscu mogłyby się znajdować szczątki innych osób niż niemieccy żołnierze. Groby zasypano, ale odkryto je ponownie w dniach 13–14 listopada 2000 r. Dokonano tego z inicjatywy Fundacji „Pamięć”, która na zlecenie rządu Republiki Federalnej Niemiec przeniosła szczątki na cmentarz wojenny w Bartoszach koło Ełku.