Dziś za najbardziej prawdopodobne miejsce mordu i pochówku ofiar obławy uważa się okolice wschodniego brzegu jeziora Szlamy, w pobliżu nieistniejącej dziś leśniczówki Giedź, w połowie drogi między Kaletami na Białorusi, a Rygolą w Polsce, w strefie przygranicznej po stronie białoruskiej. Hipotezę tę wysunięto po raz pierwszy w 2015 r. w ekspertyzie sporządzonej w pionie naukowym IPN na zlecenie prokuratora prowadzącego śledztwo. Za jej przyjęciem przemawia kilka poszlak. Po pierwsze, uwagę zwraca przesunięcie o prawie sto metrów na zachód granicy na analizowanym odcinku względem pierwotnie planowanego jej przebiegu. Przesunięcie to, niekonsultowane ze stroną polską, nastąpiło latem 1945 r., a więc tuż przed 16 sierpnia 1945 r., gdy rządy Polski i Związku Sowieckiego podpisały umowę o przebiegu granicy. Po drugie, leśniczówka Giedź jest jedynym tego typu obiektem wymienionym w opisie ostatecznego przebiegu granicy, mimo że podobnych obiektów było na tych obszarach kilka i mogły służyć jako dogodne punkty orientacyjne. Co więcej, według wspomnień niektórych świadków z Gib, ciężarówki z uwięzionymi Polakami jechały na południe, drogą prowadzącą do Rygoli, skąd można było dotrzeć w pobliże Giedzi.
Z pomocą w poszukiwaniach możliwych miejsc pochówku szczątków ofiar Obławy Augustowskiej przyszła też współczesna technika. Na zlecenie prokuratora wykonano analizę lotniczej dokumentacji fotograficznej, pozyskano dane z lotniczego skaningu laserowego oraz wykonano zdjęcia satelitarne. Szczególną uwagę zwrócono na okolice byłej leśniczówki Giedź, gdzie naukowcy wskazali na sześć obiektów „o cechach interpretacyjnych wskazujących na możliwość wystąpienia jam grobowych, z czego dwa zostały zakwalifikowane jako wykazujące bardzo duże prawdopodobieństwo wystąpienia jam grobowych”.
O tym jednak, czy ofiary Obławy Augustowskiej spoczywają w masowych grobach nad brzegami jeziora Szlamy, w strefie przygranicznej po stronie białoruskiej, upewnimy się dopiero wtedy, gdy potwierdzą to badania archeologiczno-ekshumacyjne, na które władze Białorusi nie wyrażają dotychczas zgody.