Podziemie
Po klęsce akcji „Burza”, przegranym powstaniu warszawskim, słabnącym poparciu sojuszników zachodnich i już nieukrywanym negatywnym stosunku władz sowieckich do Armii Krajowej i innych filarów Polskiego Państwa Podziemnego dalsze trwanie podziemia niepodległościowego było skrajnie trudne.

Stąd m.in. decyzja gen. bryg. Leopolda Okulickiego „Niedźwiadka” z 19 stycznia 1945 r. o rozwiązaniu AK. Jednak jej struktury przetrwały na terenie podlegającym Okręgowi Białostockiemu AK dzięki jego komendantowi płk. Władysławowi Liniarskiemu „Mścisławowi”, który w lutym 1945 r. powołał Armię Krajową Obywatelską i wskazał jej nowego przeciwnika – sowieckiego okupanta i posłusznych mu polskich kolaborantów. Działalność pod nową nazwą wznowił Inspektorat Suwalski AKO, w skład którego wchodziły Obwód Augustowski i Obwód Suwalski AKO. W inspektoracie służyło ok. 2000 żołnierzy. Wspierała ich siatka osób cywilnych, mieszkańców tych ziem. Ich rola polegała zwykle na udzieleniu schronienia, zaopatrzeniu w żywność czy na wymianie informacji.

Za jedno ze swoich podstawowych zadań żołnierze AKO uznali sparaliżowanie administracji komunistycznej. W tym celu atakowali posterunki MO i urzędy gmin, niszczyli dokumentację, rozbrajali milicjantów, likwidowali zdrajców i żołnierzy Armii Czerwonej. Działali też w obszarze walki informacyjnej. Demaskowali prawdziwe oblicze nowego systemu i ludzi, który go tworzyli, ale także podtrzymywali ducha oporu wśród mieszkańców. Działali na tyle skutecznie, że władza „ludowa” ostała się jedynie w większych miejscowościach. Małe gminy przeszły pod kontrolę AKO, ponieważ komunistom zabrakło sił, by pokonać zdeterminowanego i mającego poparcie społeczeństwa przeciwnika.

Partyzanci działali na rzecz mieszkańców. Zdobyte na Sowietach bydło, które pędzono z Prus do Związku Sowieckiego, przekazywali polskim rolnikom, utrudniali ściąganie obowiązkowych kontyngentów. Byli też postrachem dla żołnierzy Armii Czerwonej i różnej maści bandytów, którzy korzystając z bezradności polskich komunistów, krzywdzili ludność cywilną. W powojennym chaosie i wobec dwuznacznej roli nowej polskiej administracji mieszkańcy uznawali ich za czynnik stabilizujący, mieli do nich zaufanie i traktowali jak swoich, np. bez obaw zapraszając na miejscowe zabawy czy wesela.