Wspomagali ich członkowie grupy Augustowskich Patriotów, a konsultacji merytorycznych udzielili Danuta i Zbigniew Kaszlejowie. Fundusze na wykonanie malowidła zbierane były na wydarzeniach klubowych, w tym meczach. Inicjatywa miała charakter na wskroś oddolny, co sprawia, że jest, jeśli nie idealnym, to ideałowi bliskim przykładem ekspresji pamięci społecznej, tym bardziej, że nie wiadomo jest nic na temat jakichkolwiek ograniczeń, jakie narzucone byłyby na twórców (choć projekt musiał zapewne uzyskać akceptację właściwych agend Urzędu Miasta Augustowa).
Mural w całości pokrywa ścianę budynku gospodarczego, stojącego na prywatnej posesji. Konieczna była więc zgoda właściciela. Wymiary ściany i zarazem muralu to ok. 5 m wysokości na 12 m szerokości. Obraz jest dwuczęściowy. Z prawej strony przedstawiono scenę egzekucji – symboliczną – pojedyncza ofiara w obliczu jednego zbrodniarza. Polak klęczy nad dołem, który stać się ma jego ostatnim miejscem spoczynku. Ręce skrępowane ma za plecami. Za nim stoi oprawca, w którym rozpoznajemy enkawudzistę (charakterystyczna niebieska czapka z czerwonym otokiem). Mierzy w kark ofiary z broni krótkiej. Wokół brak znaków cywilizacji, tylko drzewa i zarośla. Może to skraj puszczy? Akcja rozgrywa się w nocy, ale wyobrażoną scenę rozświetla księżyc w pełni. Nie wiadomo, czy twórcy użyli tego bogatego w symbolikę elementu kompozycji świadomi jego licznych znaczeń. Ponieważ w każdej sztuce, także amatorskiej, piękne jest to, że odbiorca może w dziele dostrzec więcej, niż zamierzył jego twórca, przyjrzyjmy się temu wątkowi nie przejmując się naszą niewiedzą o interpretacyjnym zamyśle artysty. Pełnia księżyca w folklorze ludów europejskich wiąże się z nocnym niepokojem, bezsennością, obłędem i likantropią (przemianą człowieka w bestię, na ogół wilka). Sugerując się tym przedstawieniem możemy wyobrazić sobie zwykłych ludzi, mieszkańców puszczy – czuwających nocą w lęku przed wszechogarniającym mrokiem, pogłębianym tylko przez „fałszywe” światło księżyca, na których czyhają opętane szaleństwem potwory przemienione z ludzi mocami zła – czyż nie byłby to wymowny metaforyczny opis fałszywego „wyzwolenia” oraz sowieckiej okupacji, która nastała po nim?
Prawa strona muralu to wyobrażenie niemal w pełni zaczerpnięte z awersu medalu wybitego w 65. rocznicę Obławy Augustowskiej, a więc w roku 2010. Przedstawia oblicze zamordowanej strzałem w głowę ofiary. Mężczyzna ma oczy zamknięte, na czole zieje czernią otwór wylotowy po kuli, otwierający się w ranę w kształcie krzyża. Jego głowa jest bezwłosa – być może jest to symbol poświęcenia lub męczeństwa. Jego martwe usta zakneblowane są wyjątkowym narzędziem – dwuczęściową, z pewnością stalową obejmą, złączoną i przytwierdzoną potężnymi śrubami. Ów masywny knebel to symbol totalitaryzmu, stalinizmu i jego narzędzi, nazwanych zresztą po imieniu – na prawym ramieniu obejmy widnieje napis w dwóch wierszach: „NKWD – UB”. Jest to równocześnie symbol nakazanego przemocą milczenia, wspomnianego we wstępie damnatio memoriae, jakim obłożono ofiary Obławy, stąd na lewym ramieniu obejmy wskazanie na to konkretne wydarzenie – napis „lipiec 1945”. Dwa znaczenia – dwie części stalowego jarzma. Obraz dopełnia inskrypcja podobna w kształcie i identyczna w znaczeniu, tak na medalu, jak i na muralu. Na pierwowzorze brzmi „Jeśli zapomnę o nich – Ty Boże…”, co jest urwanym cytatem z części trzeciej Dziadów Adama Mickiewicza (pełen cytat: „Jeśli zapomnę o Nich – ty Boże na niebie zapomnij o mnie!”). Na muralu zastosowano również rozpowszechnioną trawestację słów wieszcza: „Jeśli my zapomnimy o Nich, Ty Boże zapomnij o nas”.
Twórcą medalu był znany artysta rzeźbiarz i medalier Tadeusz Tchurzewski. Uprzędziona przez niego na niewielkim przecież nośniku sieć symboli, została dość wiernie (z pominięciem może różnicy w artystycznym kunszcie) oddana na muralu, czyli w znacznie większej skali, a mimo to jednak połowicznie. Medal ma wszak także i rewers, równie bogaty w metafory, na których wskazanie nie ma tu już miejsca.
Na muralu odnajdziemy jeszcze, poza inskrypcją dedykacyjną, dwa medaliony – z lewej strony, w górnym rogu „kotwica” Polski Walczącej w biało-czerwonym okręgu, z prawej zaś znak „Sparty” Augustów. Ich symetryczne umieszczenie i analogiczna prezentacja (w białej „poświacie”), wskazują na jedność wartości i celów obu symbolicznie reprezentowanych grup – żołnierzy podziemia niepodległościowego i środowisk kibicowskich, zaś układ – od lewej do prawej – odczytywać możemy jako kontynuację, następstwo drugich po pierwszych.
Na muralu wskazać można jeden szczegół – błąd merytoryczny, którego nie tłumaczy licentia poetica artysty – egzekutor zidentyfikowany (poprzez elementy umundurowania) jako enkawudzista. Podobnie na stalowym kneblu wskazano NKWD jako formację odpowiedzialną ze strony sowieckiej za Obławę. Dziś wiemy, że za mordem stali funkcjonariusz „Smiersz” – sowieckiego kontrwywiadu wojskowego, a oddziały NKWD nie uczestniczyły w operacji. Jest to jednak wiedza na tyle świeżej daty, że z pewnością obca była twórcom muralu, zaś przez dziesięciolecia to właśnie w wojskach podległych ludowemu komisarzowi spraw wewnętrznych ZSRS upatrywano pełni sprawstwa zbrodni.
Patrząc na mural jako na pewną całość, przyznać trzeba, że jego twórcy nie bali się przedstawiania przemocy. Mieli również odwagę pokazać swoich bohaterów – skumulowanych tu w jednej, klęczącej postaci i drugiej, w ujęciu portretowym, już „po egzekucji” – w chwili ich największej klęski, bezsilności i upokorzenia. Odbiorcy mogą w tym obrazie dostrzec albo echa chrześcijańskiej koncepcji męczeństwa i skupić się na emocjach związanych z tym kręgiem wartości, albo jedynie pierwszą (a może jednak jedyną?) warstwę interpretacyjną – ową przemoc. Przemoc wobec osób bezsilnych, upodlonych, a zarazem bliskich nam z przyczyn relacji wspólnotowych, budzi zaś gniew i sprzeciw.
Znów – niezależnie od intencji twórców, przed odbiorcami dzieła otwierają się przynajmniej te dwie drogi interpretacji i związanych z nimi odczuć.
Jak trafić?
Lokalizacja na mapach GoogleOpis miejsca
Mural zlokalizowany jest na posesji przy ul. Łaziennej 4, ok. 100 m w linii prostej od północno-zachodniego narożnika augustowskiego rynku. Upamiętnienie znajduje się na ścianie budynku gospodarczego, do którego dotrzeć można uliczką wewnętrzną, łączącą ul. Łazienną z ul. Kpt. Władysława Raginisa.