Brożane - Krzyż śródleśny
15 lipca 1945 r. doszło do największego boju Obławy Augustowskiej. Zwiad poprzedzający posuwającą się w kierunku południowym (z rejonu Gib w stronę Rygoli) tyralierę czerwonoarmistów z 1019. Pułku Strzeleckiego (z 307. Dywizji Strzeleckiej 81. Korpusu Strzeleckiego) zaskoczył nad wschodnim brzegiem jeziora Brożane grupę polskich partyzantów.

Padły strzały, po których żołnierze podziemia wycofali się, porzucając część broni, wyposażenia, odzieży i dwa konie. Była to czujka wystawiona przez oddział st. sierż. Władysława Stefanowskiego „Groma” – jedyny oddział partyzancki AKO pozostający w tym czasie w Puszczy Augustowskiej, jako że pozostałe przedarły się na tereny przyległe, co było konsekwencją decyzji o ewakuacji podjętych w świadomości wzrastającego zagrożenia ze strony Sowietów.

Oddział „Groma” wystawiony przez Obwód Augustów AKO liczył w tym czasie ok. 170–200 żołnierzy. Tworzyli go nie tylko partyzanci służący od dawna pod jego komendą, ale także członkowie mniejszych oddziałów przyłączonych tuż przed, a nawet w trakcie Obławy, dowodzonych przez sierż. Władysława Sobolewskiego „Sęka” (sam „Sęk” nie przebywał w tym czasie z podkomendnymi) oraz ppor. Józefa Sulżyńskiego „Brzozy”.

Sowieci stwierdziwszy obecność bliżej nierozpoznanych sił partyzanckich, przeformowali swoje pododdziały szykując się do starcia. Prawym skrzydłem (od zachodu) rozpoczęli manewr okrążający, obchodząc jezioro Brożane. „Grom” nie zdołał zebrać swego oddziału na tyle szybko by odskoczyć od przeciwnika zachowując zdolności bojowe. Z drugiej strony, Sowieci manewrujący bez wiedzy o położeniu głównych sił partyzanckich, nie zdołali domknąć okrążenia.

Walka, do której doszło, nie była zacięta. Żołnierze podziemia, podejrzewając ogromną dysproporcję sił, próbowali się wyrwać z potrzasku w sposób raczej zdezorganizowany. W wymianie ognia poległo 2 partyzantów, a 1 odebrał sobie życie przy pomocy granatu. W wyniku starcia i bezpośrednio po nim do niewoli wzięto 57 AK-owców, w tym „Groma”. Sowieci strat nie ponieśli. Większość partyzantów zdołała umknąć w kierunku południowym i południowo-wschodnim lub skutecznie ukryć się na pobojowisku i w jego sąsiedztwie, co nie oznaczało jednak, że byli już bezpieczni. W kolejnych dniach czerwonoarmiści chwytali w puszczy kolejnych żołnierzy „Groma”. Ostateczna liczba ujętych trudna jest jednak do ustalenia. Jedno nie ulega wątpliwości – wszyscy, którzy wpadli w sowieckie ręce, w tym „Grom”, podzielili los pozostałych ofiar Obławy Augustowskiej.

Wydarzenia te upamiętnia prosty, dębowy krzyż ustawiony „w sercu puszczy”, przy drodze Giby – Rygol. W tym rejonie dominuje drzewostan dość młody, sześćdziesięcioletni. Sporo tu też młodników. Tak jest również na obszarze, na którym rozegrał się bój przed osiemdziesięciu laty, po drugiej, wschodniej stronie jeziora Brożane. Szczęśliwie, dziewięciometrowa sylwetka krzyża za tło ma sosny przeszło stutrzydziestoletnie, tak więc zatrzymując się tu na chwilę zadumy, stoimy w cieniu tych samych drzew, które przez kilka lat wojny dawały schronienie partyzantom, a tuż po jej zakończeniu stały się niemymi świadkami tragedii Obławy. Wiekowe sosny są niewątpliwie zbiorowym genius loci tego miejsca, choć jest ich wokół co raz mniej.   Krzyż, otoczony skromnym, drewnianym płotkiem z niemalowanego drewna, z przywieszoną plakietą dedykacyjną i oprawionym zdjęciem sierż. Władysława Stefanowskiego „Groma” ustawiono latem 2014 r. Wówczas nieznane były jeszcze dokumenty jednostek Armii Czerwonej biorących udział w Obławie. Niewiele pewnego wiedziano więc też o przebiegu boju nad jeziorem Brożane, niekiedy nazbyt hucznie nazywanego „bitwą”. Starcie lokalizowano błędnie na południowo-zachodnim brzegu jeziora, stąd upamiętnienie ustawiono w tym właśnie miejscu.

Krzyż poświęcił paulin o. Dariusz Cichor 14 czerwca 2014 r. podczas IV Rajdu Śladami Obławy Augustowskiej z Lipca 1945 r. Wzniesiony został wysiłkiem Stowarzyszenia Poszukiwań Miejsc Walk i Martyrologii oraz Mogił Wojennych „Leśni”. W tym samym dniu i dzięki tym samym społecznikom poświęcono również inny krzyż, zlokalizowany nad jeziorem Płaskie na mogile powstańców styczniowych. Oba upamiętnienia dzielą w linii prostej niemal 2 km, ale stanowią one dla siebie wzajemnie ważny kontekst. Dokumentują swoistą powstańczą sztafetę pokoleń – pokoleń połączonych walką z brutalnym zniewoleniem i tragicznością losu, które będąc w potrzebie w puszczy szukały schronienia.

Krzyż przy drodze Giby – Rygol, mimo swego położenia w głębi lasu, jest odwiedzany przez osoby, którym ofiary Obławy Augustowskiej nie są obojętne. Świadczą o tym kwiaty, znicze i biało-czerwone barwy, którymi jest u podstawy przystrojony. Systematycznie miejsce to nawiedzają uczestnicy Rajdu Rowerowego Śladami Ofiar Obławy Augustowskiej organizowanego przez Oddział IPN w Białymstoku. Przy krzyżu ustawiono tablicę informacyjną, jedną z pięciu tworzących ścieżkę edukacyjną „Śladami ofiar Obławy Augustowskiej”, również stworzoną przez pracowników Oddziału IPN w Białymstoku we współpracy z Regionalną Dyrekcją Lasów Państwowych w Białymstoku.

Jest to upamiętnienie najlepiej bodajże odpowiadające potrzebom osób szukających zadumy w miejscu odludnym i tak silnie pod każdym względem powiązanym z dramatem Obławy. Tu chyba najłatwiej jest wyobrazić sobie to wydarzenie, przede wszystkim zaś jego epizod, czyli bój nad jeziorem Brożane. Tu możemy niemal usłyszeć rozbrzmiewające wśród szumu sosen, niesione ponad taflą wód jeziora z jego wschodniego brzegu echa wystrzałów, rosyjskojęzycznych okrzyków, tumult bitewny, nawoływania partyzantów, a może powstańców?

Opis miejsca

Nad jezioro Brożane dojechać można jedynie trasą Giby – Rygol. Jest to droga leśna udostępniona do ruchu publicznego o nawierzchni nieutwardzonej, piaszczystej, ze wszystkimi mankamentami tego stanu rzeczy. Zamierzając wjechać w nią autem, zwłaszcza o niskim zawieszeniu, należy brać owe okoliczności pod uwagę. Z tych powodów nie jest to też łatwa trasa dla rowerów. Upamiętnienie wzniesiono bliżej Rygoli (ok. 4 km) niż Gib (ok. 13 km). Będąc już na szlaku, krzyża nie sposób nie zauważyć – stoi parę metrów od drogi, po jej wschodniej stronie, w bardzo dobrze widocznym miejscu. Do zachodniego brzegu jeziora jest stąd ok. 100 m, do faktycznego rejonu walk ok. 1,3 km w linii prostej.
W pobliżu, nad południowo-wschodnim brzegiem jeziora Brożane, w rejonie dawnej gajówki i w bliskim sąsiedztwie miejsca, w którym 15 lipca 1945 r. oddział „Groma” starł się z pododdziałami Armii Czerwonej, znajduje się pole namiotowe. Dotrzemy tam kierując się starym i mocno zniszczonym drogowskazem na „Brożane” (ok. 600 m na wschód od drogi Giby – Rygol). Jeśli chcielibyśmy trafić w rejon walk, należałoby obrać drogę wiodącą na pole namiotowe i minąć je, po czym na pierwszym rozwidleniu, ok. 250 m od polany z infrastrukturą turystyczną, należy skręcić w lewo (na północ). Jeśli trasę tę pokonujemy od strony Gib – podążamy śladami czerwonoarmistów wykonujących manewr okrążający oddział „Groma”. Dokładne wyznaczenie obszaru pobojowiska jest w zasadzie niemożliwe, ale podążając wskazaną drogą od rozwidlenia w kierunku północnym (ok. 250–300 m), z pewnością je przetniemy. Gdyby drogą tą udać się dalej, można nią obejść nie tylko jezioro Brożane, ale także rozległe uroczysko Wysmały. Trasa ta nie jest jednak łatwa (droga jest kręta i wielokrotnie krzyżuje się z drogami dzielącymi puszczę na oddziały) i liczy ok. 7,5 km.